Rzucił nie chłopak. Oblałam kolokwium. Złazi mi lakier z paznokci. Znowu mam katar. Co za życie…
Nie wyspałam się. Do 1 oglądałam film. Jaki? Nie powiem… Mam swoje tajemnice :O. Dopiero wczoraj założyłam spódniczkę a dzisiaj już chmury… Tyle wygrać… Tak bardzo szczęście… Dobrze, że i tak obydwa dni w większości spędzam w pracy ;) Mam teraz więcej godzin w pracy, ale od maja trzeba się zacząć uczyć. Siódmego mamy dwa kolokwia. Tak bardzo majówka <3 Od wtorku (chyba) jestem na diecie. Grejpfrutowej. Codziennie piję sok grejpfrutowy. :D Tak bardzo dieta xD. Od 3 dni ćwiczę. W sumie od 4, bo dzisiaj jest 4 a 4 jest wolny :D Robię deskę^^ i przysiady. Deskę trzymam już minutę. Przysiadów robię 60 (z przerwą, ale ciii… nie mówicie nikomu…). Po dwóch ćwiczeniach serce wali mi jakbym miała zaraz umrzeć, ale na szczęście żyję ;). Gdzie jest moja kondycja? ;O Policja! Prokurator!

C’est la vie.

I znowu miesiąc się nie widzieliśmy…
Niby mam ostatnio więcej czasu, ale przecież wiecie, że zawsze gdzieś biegnę… Na przykład wczoraj ;) Co robiłam? Jak zawsze dużo ;) O 9:30 dostałam smsa o treści „Co robisz?” Masakra ;O Kto pisze do mnie o 9:30 w dniu, kiedy pierwszy raz w tym tygodniu mam wolne? Kiedy mogę spać do 12… Kto i dlaczego? Kto by pomyślał, że będę musiała zwlec się z łóżka i znowu biec na autobus tylko dlatego, że ktoś zapomniał portfela? Na szczęście zdążyłam na 870… Innym autobusem byłabym przynajmniej pół godziny później a to przecież sprawa życia i śmierci kiedy gubi się portfel… Poza tym czego się nie robi dla przyjaciół? :) Nie byłoby źle gdyby portfel był w domu… ale go nie było, więc dzień wydłużył się o kilka rozmów telefonicznych, wizytę na komisariacie, w urzędzie miasta (to podobno bardzo dziwne uczucie, kiedy pani w okienku pyta o dowód tożsamości a Ty nie masz ze sobą nic… Nie polecam.) Wszystko z buta, bo przecież bilet w portfelu. Pamiętajcie, że w takich sytuacjach dzwoni się do banku. Trzeba zablokować kartę i unieważnić dowód. Tak bardzo odpowiedzialnie ;O. Formalności załatwione przed zamknięciem wszystkich ważnych instytucji (szczególnie ważne w piątek po południu…). Popołudnie miało być spokojniejsze. Miało. O 15 dopiero mogłam zjeść śniadanie… K udawała, że nie ma ochoty na frytki, ale frytki są dobre na wszystko. Nawet jeśli nie pomagają to przynajmniej są dobre. To była tylko chwila przerwy, bo zaraz byłyśmy umówione z Awangardą. Ale ona szybko chodzi ;O Szukałyśmy okularów a to przecież też nie może być pochopna decyzja… Trzeba przymierzyć kilka par. Dobrać odpowiedni kształt o kolor oprawek… Na szczęście Awangarda miała już upatrzone 2 pary ;) Wybór nie był trudny ;) Jednogłośnie wygrała para okularów numer dwa :D Coraz więcej moich znajomych zakłada okulary… Zostawiłyśmy Awangardę pod domem i pojechałyśmy do K. W końcu można spędzić trochę czasu spokojnie. W końcu to co lubię :). Chipsy i film. Oczywiście zielona cebulka. Oczywiście komedia romantyczna. Co polecam? „Przygoda na dwie noce”. Potem „Harry Potter”. To mógłby być dobry koniec dnia, ale przecież umówiłyśmy się jeszcze z Awangardą na piwo. Skąd ona bierze tyle siły żeby po całym dniu na uczelni i w pracy wychodzić jeszcze ze znajomymi? ;O
A ja? Ja nie dorosłam. Zmieniłam status na fb. Po tygodniu kłótni i po kolejnym tygodniu milczenia nie sądzę żeby trzeba było coś dodawać na ten temat.

Piję sobie czerwoną herbatkę :) Pamiętacie, że jest dobra na spalanie? Skoro już mówimy o spalaniu to akurat zajmujemy się tym teraz na termodynamice. Wiecie, że zaliczyłam 3 semestr? Zaliczyłam. Ale to nie znaczy, że koniec z termodynamiką^^. Na szczęście mamy 2 semestry ;) Właśnie robimy spalanie :) Spaliny mokre, spaliny suche i stopień zawilżenia… Polecam…
Co poza tym? Obcięłam końcówki ;) W końcu przyszła wiosna to trzeba ;) Ale wyobraźcie sobie, że przyszłam do mojego fryzjera i mnie nie przyjęli… Chcieli mnie umówić na inny termin… PHI… Poszłam do innego.
Podobno nie jestem wystarczająco dorosła. Nie jestem dojrzała. To nie. Nic na siłę. Nie trzymam. Nie zamierzam się zmieniać. UPS…
Nie można być zbyt wrażliwym. Takie czasy.
Byłam dzisiaj w kościele. I co? I nic. Nie przeżyłam objawienia. A może przeżywam je codziennie? W każdym razie P nie przyszedł. Pewnie jak się odezwę to mi powie, że właśnie dzisiaj miał dzwonić, ale go uprzedziłam. Nic nowego.
Nie biegałam dzisiaj. Zjadłam za to porcję lodów waniliowych. Czy pomogły? Wątpię, ale były dobre.Powinnam posprzątać, ale na szczęście jest niedziela i trzeba odpoczywać :D Mama zrobiła mi kanapki… To chyba jedyny rodzaj miłości bezwarunkowej i bezinteresownej… Ciekawe skąd się to bierze…
Muszę zmyć już tą resztkę lakieru z paznokci…

Odezwę się jeszcze kiedyś.
Może.

Miłego dnia ;)

Dzisiaj się zmęczyłam… Już? Bywa i tak :P Zrobiłam kilka ćwiczeń na nogi z Mel B (zamiast całego treningu) i się zmęczyłam. I co? I nic. Wolno mi. Chociaż ten wynik może być niepokojący… Ostatnio trenowałam chociaż 2 dni… I co z tego? Nic. Czekam do wiosny. Nie jest łatwo się odchudzać zimą. Tak, jest zima. Późno przyszła, ale przyszła. Jest śnieg, czasem mróz i bywa sporo lodu na drogach. To jednak w niczym nie przeszkadza ludziom robić ognisk. Kiełbaski na gorąco zawsze są spoko ;) Poza tym jak jest zimno to trzeba się jakoś ogrzewać. Niektórzy wybierają palenie samochodów. Jak się chce, to można.
Sesja trwa. U jednych z większymi u innych z mniejszymi sukcesami. U mnie bez szału. Nie będę jedyną osobą, która pokocha termę na tyle żeby powtarzać ją 3 raz. Chociaż rodzice patrząc na moje zaangażowanie spodziewają się, że nie skończę tych studiów. Może mają rację. To chyba nie jest moja życiowa pasja. Jestem zwykłym, szarym, nudnym człowiekiem. (Jestem głodna!!) Nie wyspałam się dzisiaj, bo mój tata przed 8 włączył tanie disco polo, więc bez papierowej torby na głowie z domu nie wychodzę. Nie musiał długo czekać na rewanż ;]

Jeszcze tylko się przeciągnę i wstaję z łóżka ;)
O, już ;)
Miłego dnia ;)

:))

Rozdwajają mi się końcówki. Można by coś z tym zrobić, ale może lepiej przetrwać zimę i podciąć włosy na wiosnę? Chyba zaczekam, bo gdybym podcięła to mogłyby być zbyt krótkie ;)
Dlaczego się nie odzywam? Wyjątkowo nie wpadłam w trwałą depresję ;) Jak to się mówi? Nie wiem. Nie znam się. Nie interesuje mnie. Zarobiona jestem i tyle. Pracuję, studiuję, randkuję. Nie mogę Wam codziennie mówić co się dzieje, bo co drugi dzień gniewam się na K, M czy Chłopca z Torunia. Czasem co trzeci.
Mama właśnie robi mi kanapki.
Wychodzę ;) Buziaczki ;*

Książę z bajki

Jest prawie 23. Przed chwilą dzwonił mój chłopak. Jest pijany. A mówił, że nie pije… Faceci… Ratuje go tylko to, że powiedział, że mnie kocha. I tęskni. I nie może się doczekać naszego kolejnego spotkania.
Ojej… Mam chłopaka. Jeszcze mam, bo przy jego równie słabej głowie co moja to ta impreza może się różnie skończyć… I przecież mogę mieć pretensje tylko do siebie. Dlaczego? Bo mu pozwoliłam. Zadzwonił żeby zapytać czy może zostać. I pozwoliłam. Miał taki słodki głosik… Z 400 kilometrów czułam, że jest pijany. Widziałam to już w ostatnim smsie… To się nazywa szósty zmysł. Założę się, że rano będzie tego żałował… Na pewno będzie go bolała głowa. Polecam wodę z cytryną. Natychmiast.
Jaki jest mój Chłopiec z Torunia? Idealny. 183 centymetry wzrostu (nawet na dwunastocentymetrowych obcasach będę niższa ;)) . Rozmiar buta 43. Niebieskie oczy. Ciemne włosy. Brzuszek, fajna klata i silne ręce^^ Do tego własny rozum i dobre serce :)
Charakter? Ciężki. Najpierw mówi, potem myśli. No to tak jak ja xD

Dzień dobry, kocham Cię ;))

Wiedziałam. Kurczę. Wiedziałam. Wcale nie jestem leniwa. Po prostu jestem głupia, a to nieuleczalne. Teraz mogę już się położyć i leżeć. Na coś trzeba umrzeć.

http://psychowiedza.pl/605-pierworodne_dzieci_zazwyczaj_maja_wyzszy.html

Mam połamane i rozdwojone paznokcie, półmetrowe odrosty, zatkane pory i ciągle jestem gruba, ale poza tym to u mnie wszystko w porządku. Może nawet lepiej…
Inaczej niż Happysad, ale chyba dobrze ;) To kiedy środa z orange? ;>

Przed chwilą chciałam usunąć bloga. I tak nikt tego nie czyta. Zrobiło mi się tylko trochę żal, kiedy przeczytałam, że to nieodwracalne. Raczej nie lubię rzeczy, których nie da się cofnąć. Przecież wiecie, że jestem niezdecydowana. W każdym razie blog jeszcze zostanie. Przynajmniej do piątku, kiedy będę miała czas skopiować moje wpisy. W końcu to ostatnie pół roku mojego życia ;) Może wrócę do pisania na kartce ;) W w prawdzie znalazła mój stary pamiętnik, ale nowy ukryję lepiej ^^
Buziaki, D.