3 miesiące

Odnośnik

No i co powiecie moje Misie Malinowe? ;)
U mnie sesja. Kolejna w moim szalonym życiu ;) Nie jest źle. Zaliczyłam już 5 przedmiotów z 10. Moje oceny? od <3 do 3+. Szaleństwo ;) Jutro poprawa kolokwium. Nie chce mi się uczyć. M zostawił mnie 3 miesiące temu. Od tego czasu mam tylko większy mętlik w głowie. Raz gadamy, spotykamy się i jest dobrze. Naprawdę dobrze. Potem wszystko szlag trafia. I ch*j. Nie wiem czy wróci. Nie wiem czy umiem o nim zapomnieć. Nie wiem czy potrafię być z kimkolwiek. Wczoraj się widzieliśmy, dzisiaj nie odebrał telefonu, nie oddzwonił. Już nic nie wiem. Czasem chcę uciec. Tylko gdzie?
Nie martwcie się. Będzie dobrze :)

I.

Jest 23:37. Jestem chora. Od czwartku a właściwie od środy czuję się kiepsko. Coś mnie złapało. Dobrze, że w czwartek rano wskoczyłam do lekarza. Nie czułam się najgorzej, więc tylko chciałam żeby mi doradził czy brać to co biorę czy coś zmienić. Powiedział, że to co biorę powinno mi pomóc, więc w czwartek popołudniu stan mojego zdrowia zaczął się pogarszać. Ech… Może opowiem Wam o tym następnym razem ;P Właśnie robię prezentację. Muszę podsumować projekt, który robimy od początku semestru. Wypiłam okropne świństwo, które niby powinno mi pomagać na przeziębienie, ale mój nos jest zatkany a gardło boli. Suuuuper! ;D Właściwie to chciałam tylko sprawdzić czy ktoś sprawdza czy coś się tu pokazuje… Może się jeszcze zobaczymy, bo mam akurat duuużo do opowiadania ;)
Buziaki!
Trzymajcie za mnie kciuki! ;)

Gdyby nie studia to moje życie byłoby idealne. IDEALNE. Najpierw mówili, że najtrudniejszy jest pierwszy rok. Potem, że drugi, bo terma. Teraz, że tylko zdać TCiM i będzie z górki, ale jeszcze gospodarka energetyczna jest ciężka…
Czasem jadąc gdzieś dookoła można dojechać do celu. Czasem lepiej jest zawrócić. Tylko co wtedy, kiedy wiesz, że jedziesz w złą stronę, ale jesteś już za połową? Za połową, ale to ciągle jest daleko… Często myślę, że jestem w tym sama, bo większość moich znajomych obroniła już licencjaty. PHI. HUMANIŚCI. Polibuda to co innego. Wielu z moich znajomych z liceum straciło rok. Jedni nie dostali się na medycynę. Innym kierunek, który wybrali nie odpowiadał. Pierwsi zmieniali. Drudzy rzucali. Ci, którzy przebrnęli przez pierwszy semestr czy rok brali dziekanki. Nie o wszystkich wiedziałam od razu. Ostatnio spotkałam kolegę, który jest jedynakiem. Jego rodzice łatwo przełknęli informację o powtarzanym roku. Nie każdy ma tak dobrze. Wielu studentów wybiera inną drogę. To właśnie studia, które wybieramy pomagają nam szukać innych dróg. Może nie od razu wiemy, gdzie iść, ale czasem wiemy, gdzie nie iść. Jeden ze znajomych w trakcie urlopu zrobił prawo jazdy na tiry. Innych brak pociągu do energetyki pchnął w stronę informatyki (nie mnie oczywiście).
Ten rok dużo zmienił. 4 miesiące temu wyprowadziłam się z domu. Mieszkam z chłopakiem. Święta spędziliśmy w Toruniu z jego nieco bardziej normalną rodziną niż moja. W wakacje odwiedzaliśmy raczej moich bliskich. Planujemy razem dalsze życie choć obydwoje potrzebujemy czasu żeby powoli dorastać. Myślę, że jeszcze dużo przed nami ;) Nie dziwcie się tylko, że nie piszę. Teraz piorę, gotuję, sprzątam, ciągle pracuję i studiuję. Kto by uwierzył, że to możliwe? ;>

Znowu się nie odzywam. Wiem. Sesja, praca, druga praca, trzecia praca… Cała ja. Inteligentnie w czasie sesji zaczęłam pracować w nowym miejscu. Ciągle jestem kelnerką ;) Może nie jest mi to najbardziej na rękę, że łączę zaliczenia z pracą, ale praca w wakacje w wymiarze 10 godzin tygodniowo nie gwarantuje mi wynagrodzenia, które pozwoli mi na spełnienie moich marzeń a kiedy indziej szukać pracy na wakacje jak przed wakacjami? Na razie nie jest źle ;) Oczywiście dostrzegam pewne mankamenty. Nie mogłoby być idealnie. Mam teraz porównanie. To i to podoba mi się tu. To i tamto podoba mi się tam. To czy tamto mi gdzieś przeszkadza. Wszędzie należy się okres próbny. Mój potrwa około 3 miesięcy. Potem będę musiała się zdecydować. Teraz o tym nie myślę. Mam jeszcze zaliczenia do 8 lipca a potem długo wyczekiwane wakacje… Może uda się załatwić wolny weekend co 2-3 tygodnie ;) Muszę w końcu odwiedzić Toruń… Nie powinnam się migać jeśli Chłopiec z Torunia miałby się przeprowadzić na Śląsk… Będziemy musieli rozejrzeć się za jakimś niedrogim pokojem dla niego. Poszukać odpowiedniej pracy.
Przytyłam. Na pewno przytyłam. Ale schudnę w wakacje. Na pewno. Wszystko w swoim czasie. Teraz zajadam stresy. Jakby tego było mało to jeszcze mam dzisiaj wizytę u dentysty. Znowu? Znowu.
Trzymajcie za mnie kciuki w środę, poniedziałek i środę.
Oby się udało.
Buziaki! ;*

Macie tak czasem, że nie wiecie co będzie dalej? Ja mam i nie wiem. Uczelnia jak uczelnia. Kiepsko jak zawsze, bo przecież mam ciężkie studia… Figura jak figura. Kiepsko, bo skoro kiepsko na uczelni to przecież zajadam stres słodyczami. Ojciec nie zapomina policzyć mi żadnego cukierka. Cera jak cera. Kiepsko, bo skoro tyle chemii w siebie ładuję to przecież jakoś musi wyjść. Chłopak jak chłopak. Kiepsko, bo przecież kto chciałby głupią, grubą i brzydką dziewczynę? Dobrze się znamy. Chyba wiecie, że nie mówię od razu o co chodzi. Lubię kręcić… Zastanawiam się czy to powiedzieć. Jak to powiedzieć. Potem się rozmyślam. Mówię coś innego. Zmieniam temat. Ale czasami dojrzewam do tego żeby powiedzieć to co chciałam. Tak jak teraz. Właśnie powiedziałam chłopakowi, że nie chcę już związku na odległość. Nie odzywa się. Bang!
Miłego wieczoru.
Odpocznijcie.
Buziaki,
Ja.

Ciągle ćwiczę. Z tą równicą, że teraz przez 3 dni robię przerwę a co 4 ćwiczę. W sumie robię już góra jedno ćwiczenia co 4 dni… Nie jest najlepiej, ale wszyscy wiemy, że lepiej robić coś niż nic. Przyszła wiosna, więc w końcu otworzyli moją ulubioną lodziarnię ;) Wyjątkowo wzięłam loda włoskiego zamiast kawy mrożonej z lodami, ale kawę mrożoną ostatnio często robię sobie w domu. Dużo lodów waniliowych + trochę kawy i wysoki poziom cukru we krwi gwarantuje przyjemny dzień :)). Chyba lepiej być grubym i szczęśliwym niż mieć zajebistą figurę i ciągle zły humor…
Tyle roboty dzisiaj przede mną… Jeszcze ten deszcz za oknem…(dobrze, że mój nowy tusz do rzęs nie jest wodoodporny…) Na samą myśl już mi się nie chce… Chyba zrobię to później…
Miłego dnia! ;*

Rzucił nie chłopak. Oblałam kolokwium. Złazi mi lakier z paznokci. Znowu mam katar. Co za życie…
Nie wyspałam się. Do 1 oglądałam film. Jaki? Nie powiem… Mam swoje tajemnice :O. Dopiero wczoraj założyłam spódniczkę a dzisiaj już chmury… Tyle wygrać… Tak bardzo szczęście… Dobrze, że i tak obydwa dni w większości spędzam w pracy ;) Mam teraz więcej godzin w pracy, ale od maja trzeba się zacząć uczyć. Siódmego mamy dwa kolokwia. Tak bardzo majówka <3 Od wtorku (chyba) jestem na diecie. Grejpfrutowej. Codziennie piję sok grejpfrutowy. :D Tak bardzo dieta xD. Od 3 dni ćwiczę. W sumie od 4, bo dzisiaj jest 4 a 4 jest wolny :D Robię deskę^^ i przysiady. Deskę trzymam już minutę. Przysiadów robię 60 (z przerwą, ale ciii… nie mówicie nikomu…). Po dwóch ćwiczeniach serce wali mi jakbym miała zaraz umrzeć, ale na szczęście żyję ;). Gdzie jest moja kondycja? ;O Policja! Prokurator!

C’est la vie.

I znowu miesiąc się nie widzieliśmy…
Niby mam ostatnio więcej czasu, ale przecież wiecie, że zawsze gdzieś biegnę… Na przykład wczoraj ;) Co robiłam? Jak zawsze dużo ;) O 9:30 dostałam smsa o treści „Co robisz?” Masakra ;O Kto pisze do mnie o 9:30 w dniu, kiedy pierwszy raz w tym tygodniu mam wolne? Kiedy mogę spać do 12… Kto i dlaczego? Kto by pomyślał, że będę musiała zwlec się z łóżka i znowu biec na autobus tylko dlatego, że ktoś zapomniał portfela? Na szczęście zdążyłam na 870… Innym autobusem byłabym przynajmniej pół godziny później a to przecież sprawa życia i śmierci kiedy gubi się portfel… Poza tym czego się nie robi dla przyjaciół? :) Nie byłoby źle gdyby portfel był w domu… ale go nie było, więc dzień wydłużył się o kilka rozmów telefonicznych, wizytę na komisariacie, w urzędzie miasta (to podobno bardzo dziwne uczucie, kiedy pani w okienku pyta o dowód tożsamości a Ty nie masz ze sobą nic… Nie polecam.) Wszystko z buta, bo przecież bilet w portfelu. Pamiętajcie, że w takich sytuacjach dzwoni się do banku. Trzeba zablokować kartę i unieważnić dowód. Tak bardzo odpowiedzialnie ;O. Formalności załatwione przed zamknięciem wszystkich ważnych instytucji (szczególnie ważne w piątek po południu…). Popołudnie miało być spokojniejsze. Miało. O 15 dopiero mogłam zjeść śniadanie… K udawała, że nie ma ochoty na frytki, ale frytki są dobre na wszystko. Nawet jeśli nie pomagają to przynajmniej są dobre. To była tylko chwila przerwy, bo zaraz byłyśmy umówione z Awangardą. Ale ona szybko chodzi ;O Szukałyśmy okularów a to przecież też nie może być pochopna decyzja… Trzeba przymierzyć kilka par. Dobrać odpowiedni kształt o kolor oprawek… Na szczęście Awangarda miała już upatrzone 2 pary ;) Wybór nie był trudny ;) Jednogłośnie wygrała para okularów numer dwa :D Coraz więcej moich znajomych zakłada okulary… Zostawiłyśmy Awangardę pod domem i pojechałyśmy do K. W końcu można spędzić trochę czasu spokojnie. W końcu to co lubię :). Chipsy i film. Oczywiście zielona cebulka. Oczywiście komedia romantyczna. Co polecam? „Przygoda na dwie noce”. Potem „Harry Potter”. To mógłby być dobry koniec dnia, ale przecież umówiłyśmy się jeszcze z Awangardą na piwo. Skąd ona bierze tyle siły żeby po całym dniu na uczelni i w pracy wychodzić jeszcze ze znajomymi? ;O
A ja? Ja nie dorosłam. Zmieniłam status na fb. Po tygodniu kłótni i po kolejnym tygodniu milczenia nie sądzę żeby trzeba było coś dodawać na ten temat.

Piję sobie czerwoną herbatkę :) Pamiętacie, że jest dobra na spalanie? Skoro już mówimy o spalaniu to akurat zajmujemy się tym teraz na termodynamice. Wiecie, że zaliczyłam 3 semestr? Zaliczyłam. Ale to nie znaczy, że koniec z termodynamiką^^. Na szczęście mamy 2 semestry ;) Właśnie robimy spalanie :) Spaliny mokre, spaliny suche i stopień zawilżenia… Polecam…
Co poza tym? Obcięłam końcówki ;) W końcu przyszła wiosna to trzeba ;) Ale wyobraźcie sobie, że przyszłam do mojego fryzjera i mnie nie przyjęli… Chcieli mnie umówić na inny termin… PHI… Poszłam do innego.
Podobno nie jestem wystarczająco dorosła. Nie jestem dojrzała. To nie. Nic na siłę. Nie trzymam. Nie zamierzam się zmieniać. UPS…
Nie można być zbyt wrażliwym. Takie czasy.
Byłam dzisiaj w kościele. I co? I nic. Nie przeżyłam objawienia. A może przeżywam je codziennie? W każdym razie P nie przyszedł. Pewnie jak się odezwę to mi powie, że właśnie dzisiaj miał dzwonić, ale go uprzedziłam. Nic nowego.
Nie biegałam dzisiaj. Zjadłam za to porcję lodów waniliowych. Czy pomogły? Wątpię, ale były dobre.Powinnam posprzątać, ale na szczęście jest niedziela i trzeba odpoczywać :D Mama zrobiła mi kanapki… To chyba jedyny rodzaj miłości bezwarunkowej i bezinteresownej… Ciekawe skąd się to bierze…
Muszę zmyć już tą resztkę lakieru z paznokci…

Odezwę się jeszcze kiedyś.
Może.