Gdyby nie studia to moje życie byłoby idealne. IDEALNE. Najpierw mówili, że najtrudniejszy jest pierwszy rok. Potem, że drugi, bo terma. Teraz, że tylko zdać TCiM i będzie z górki, ale jeszcze gospodarka energetyczna jest ciężka…
Czasem jadąc gdzieś dookoła można dojechać do celu. Czasem lepiej jest zawrócić. Tylko co wtedy, kiedy wiesz, że jedziesz w złą stronę, ale jesteś już za połową? Za połową, ale to ciągle jest daleko… Często myślę, że jestem w tym sama, bo większość moich znajomych obroniła już licencjaty. PHI. HUMANIŚCI. Polibuda to co innego. Wielu z moich znajomych z liceum straciło rok. Jedni nie dostali się na medycynę. Innym kierunek, który wybrali nie odpowiadał. Pierwsi zmieniali. Drudzy rzucali. Ci, którzy przebrnęli przez pierwszy semestr czy rok brali dziekanki. Nie o wszystkich wiedziałam od razu. Ostatnio spotkałam kolegę, który jest jedynakiem. Jego rodzice łatwo przełknęli informację o powtarzanym roku. Nie każdy ma tak dobrze. Wielu studentów wybiera inną drogę. To właśnie studia, które wybieramy pomagają nam szukać innych dróg. Może nie od razu wiemy, gdzie iść, ale czasem wiemy, gdzie nie iść. Jeden ze znajomych w trakcie urlopu zrobił prawo jazdy na tiry. Innych brak pociągu do energetyki pchnął w stronę informatyki (nie mnie oczywiście).
Ten rok dużo zmienił. 4 miesiące temu wyprowadziłam się z domu. Mieszkam z chłopakiem. Święta spędziliśmy w Toruniu z jego nieco bardziej normalną rodziną niż moja. W wakacje odwiedzaliśmy raczej moich bliskich. Planujemy razem dalsze życie choć obydwoje potrzebujemy czasu żeby powoli dorastać. Myślę, że jeszcze dużo przed nami ;) Nie dziwcie się tylko, że nie piszę. Teraz piorę, gotuję, sprzątam, ciągle pracuję i studiuję. Kto by uwierzył, że to możliwe? ;>

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.